• Opiekunowie
  • Ośrodek Regor

Zimowisko Językowe ze szkołą "Happy Land" z Kielc.

Home

Main Menu

  • Start
  • Galeria

Login Form



  • Nie pamiętasz hasła?
  • Nie pamiętasz nazwy?
  • Załóż swoje konto!

Designed by:
SiteGround web hosting Joomla Templates
Dzień Siódmy PDF Drukuj Email
Wpisany przez Pani Kasia   
niedziela, 24 stycznia 2010 15:29

Dzień Siódmy

Od samego rana na korytarzu słychać było podekscytowane głosy dzieci. I nie to, że się pakowały.... nie ma tak dobrze;) dla nich to ostatnie godziny szaleństwa na zimowisku. Jednak po śniadaniu już nieodwołalnie musieli pozbierać swoje rzeczy. Został nam nawet jeszcze czas na zakupy przed wyjazdem, bo przecież zapas słodyczy mieć trzeba;) Z powodu malutkiej awarii nasz odjazd opóźnił się o 20 minut ale na szczęście wszystkie usterki w samochodzie Pana Rafała zostały usunięte. Droga poworotna nie jest już tak ekscytująca jak ta na zimowisko bo przecież wiemy co czeka na jej końcu. W Kielcach Rodzice przywitali nas około godziny 15-tej. Mimo bardzo niskiej temperatury czekaliście Państwo na swoje dzieci więc jednak tęsknota była nie tylko u Waszych pociech;) Mam nadzieję, że ten wyjazd będzie przez wszystkich (albo prawie wszystkich) miło wspominany :)

Zmieniony: niedziela, 24 stycznia 2010 15:38
 
Dzień Szósty PDF Drukuj Email
Wpisany przez Pani Kasia   
czwartek, 21 stycznia 2010 19:37

Dzień Szósty

Po śniadaniu udaliśmy się na tak upragnione przez wszystkich kupowanie pamiątek. Mimo, że Brenna jest niewielką
miejscowością niektórym udało się znaleźć śliczne pamiątki. Niestety pogoda pokrzyżowała nam nieco plany (mróz powyżej 10
stopni). Zamiast zaplanowanych zjazdów na jabłuszkach był basen. Zabawa też była wesoła. Po obiedzie i ciszy poobiedniej
odbyły się kolejne zajęcia z języka angielskiego- juz ostatnie;) Uznaliśmy, że już niestety najwyższa pora na pakowanie...
to zajęło nam czas aż do kolacji głównie z powodu upewniania się, że pakujemy swoje a nie sąsiada czy sąsiadki ubrania. Po
kolacji, kótra jako jedyny na tym zimowisku posiłek wzbudziła niemały aplauz (hot-dogi), poszliśmy kolejny raz do Groty
Solnej. Dzisiejszy wieczór spędziliśmy na oglądaniu na dużym ekranie wszystkich zrobionych zdjęć a jest ich ponad 1000...
Godzina 22 to oczywiście umowna godzina ciszy nocnej;) ale cóż w końcu to nasza ostatnia noc....

Zmieniony: czwartek, 21 stycznia 2010 19:41
 
Dzień Piąty PDF Drukuj Email
Wpisany przez Pani Kasia   
czwartek, 21 stycznia 2010 19:35

Dzień Piąty


Cóż dzisiaj ostatni dzień szaleństwa na nartach na stoku.Wszystko co dobre szybko się kończy. Nasi instruktorzy wszystkim pozwolili wjechać wyciągiem (dla początkujących) na stok. Niektórzy mimo lekkiego strachu przed kolejnym nieznanym zdobyli się jednak na odwagę i bardzo szybko znaleźli się na górze;) dodatkowo panowie bardzo sprawnie i fachowo pomogli dzieciom w tej przygodzie. Oczywiście nie od razu zjechali z nimi na dół tylko kilka dobrych chwil spędzili na górze na przeróżnych ćwiczeniach przypominających. Zasada, którą mnie udało się zapamiętać to: jeśli się coś dzieje to upadaj;) jak widać każdy sport ma swoje wyjście awaryjne:) Jak tylko udało się zjechać pierwszy raz wszyscy podekscytowani niemal natychmiast stali już w kolejce do kolejnej drogi na szczyt. Dzisiaj wszystko wychodziło znakomicie nawet największym marudom z pierwszego dnia treningu. Po dwóch godzinach wjazdów i zjazdów musieliśmy niestety pożegnać się już z naszymi instruktorami. Panowie rozstali się z nami w bardzo słodki sposób: słodyczami. Jest też oczywiście pamiątkowe zdjęcie, które niewątpliwie zostanie im wysłane:) Kolejne pożegnanie czekało nas w wypożyczalni. Nie pisałam tego wcześniej ale również tam spotkaliśmy się z bardzo miłym przyjęciem oraz sprawną obsługą. Dla ułatwienia każde dziecko wypożyczony sprzęt miało opisany swoim imieniem co pozwoliło nam uniknąć dodatkowego stresu przy kolejnych bytnościach na stoku.... Bardzo zmęczeni dotarliśmy do ośrodka w sam raz na obiad. Potem były oczywiście zakupy bo zapasy juz się pokończyły, a następnie odbyły się zajęcia z języka angielskiego:) Po nich basen. Czasu wystarczyło jedynie na wysuszenie się i już była kolacja. Dzisiejszy wieczór to seans sportowo-filmowy. Zapaleni kibicie oglądają mecz (ponoć jakiś ważny;)) a pozostali komedię. Wszelkiego rodzaju przekąski dozwolone:) to wywołało największą radość.

Zmieniony: czwartek, 21 stycznia 2010 19:37
 
Dzień Czwarty PDF Drukuj Email
Wpisany przez Pani Kasia   
środa, 20 stycznia 2010 15:36

Dzień Czwarty

Dzisiaj kolejny dzień na nartach. Podobnie jak wczoraj zaraz po śniadaniu udaliśmy się na stok. Byliśmy pełni obaw jak to będzie dziś po wczorajszym zniechęceniu niektórych ale już po kilku minutach na stoku okazało się, że zabawa jest znacznie lepsza niż wczoraj. Hmmmm chyba w nocy ćwiczyli gdzieś na sucho;) Zabawę przerwało nam pewne przykre zdarzenie o którym Państwo już z pewnością wiecie. Jedna z naszych dziewczynek pośliznęła się i rozcięła wargę. Kontuzja wygladała groźnie ale już następnego dnia wróciła na stok. Po powrocie do ośrodka, obowiązkowej ciszy poobiedniej odbyły się kolejne zajęcia z języka angielskiego. Potem oczywiście obowiązkowy basen:) Kilka osób udało się też do sauny.... Po smacznej kolacji (pizza) chłopcy poćwiczyli nieco na siłowni a pozostali przygotowywali się do jakże upragnionej nocy duchów. Oczywiście dzieci, które nie chciały w niej uczestniczyć mogły zostać u siebie ale.... jakoś wszyscy się stawili z poduchami i kołdrami i kilkoma strasznymi historiami. O 22 zakończyliśmy dzień.

Zmieniony: środa, 20 stycznia 2010 15:37
 
Dzień Trzeci PDF Drukuj Email
Wpisany przez Pani Kasia   
wtorek, 19 stycznia 2010 22:08

Dzień Trzeci

Już od rana wszysyc żyją tylko jednym: dziś po raz pierwszy udamy się na stok narciarski:) Nareszcie:) Część naszych dzieci nigdy nie miała na nogach nart więc przeżycie tym bardziej dla nich ogromne. Od razu po śniadaniu udaliśmy się na przystanek autobusowy żeby dojechać na wyciąg Węgierski. Pan Rafał zabrał wszystkie nasze narty oraz pozostały sprzęt typu kaski i buty swoim samochodem a my bez żadnego bagażu podziwialiśmy przez okna autobusu naprawdę piękne widoki. Na pętli autobusowej czekał już na nas bus z wypożyczalni sprzętu i udaliśmy się nim w dalszą drogę. Jak sami Państwo widzicie wyprawa ta nie jest najłatwiejsza ale naprawde warta włożonego wysiłu. W wypożyczalni panowie bardzo sprawnie dobrali nam potrzebny sprzęt a ci, którzy mieli swój z pomoca pana Rafała raz dwa uporali się z ubieraniem. Szkoła naszych instruktorów znajduje się tuż przy wyciągu. Nami zajmować się będą trzej bardzo sympatyczni i cierpliwi panowie. Cała grupa, po uprzednim sprawdzeniu, została podzielona na dwie mniejsze. Oczywiście więcej było tych nieumiejących jeździć na nartach. Do tej grupy zostało przydzielonych dwóch instruktorów. Jak to zawsze bywa na początku każdej przygody z każdym sportem, no cóż... początki bywają trudne.... Niektórzy zaklinali się, że już nigdy więcej na narty nie pójdą ale.... ;) Po tym bardzo wyczerpującym treningu można się było wzmocnić gorącą czekoladą z bitą śmietaną albo zwykła herbatką. Ale jak to z reguły bywa nawet ona miała zupełnie inny smak;) Po obiedzie odbyły się pierwsze na naszym zimowisku zajęcia z języka angielskiego. No cóż nie wszyscy byli tym faktem uszczęśliwieni;) Potem oczywiście basen dla odprężenia po bardzo dużym wysiłku umysłowym;) Następnie była kolacja  a po niej dyskoteka:) Mimo pełnego wrażeń dnia dzieci miały jeszcze siły na zabawę przy muzyce:) A jakie kreacje były... nie tylko dziewczyny ale również i chłopcy zadbali o swój imprezowy wygląd. Chwilę po 22 zakończyliśmy ten dzień.

Zmieniony: wtorek, 19 stycznia 2010 22:11
 
Dzień Drugi PDF Drukuj Email
Wpisany przez Pani Kasia   
poniedziałek, 18 stycznia 2010 18:40

Dzień drugi
Zimowisko z Happy Land
dzisiaj duużo pracy przed nami. Oczywiście wszyscy wstali grubo przed pobudką... ale to przecież nic nowego;) Po pysznym śniadanku poszliśmy po raz pierwszy na naszą górkę za ośrodkiem na szaleństwo na jabłuszkach.  Starsi chłopcy zbudowali swego rodzaju skocznię, z której wszyscy mogli zjeżdzać na czym tylko chcieli;) Ale jak to nieprzyzwyczajeni nowicjusze zabawę zakończyliśmy około godziny 13tej. Ci z nas którzy mieli życzenie udania się do kościoła oczywiście uczestniczyli we mszy. Tym razem poznaliśmy kościółek z pięterkiem na które można wchodzić;) Przed obiadem byliśmy też w sklepiku żeby nieco odswieżyć nasze zapasy. Ale wpadliśmy na pomysł: żeby obiad został zjedzony wszyscy zaraz po powrocie ze sklepu z zakupami udali się do pokoju pani Kasi i tu właśnie zostawili swoje słodycze. Pomysł okazał się być bardzo skuteczny bo posiłek został skonsumowany;) Po "ciszy" poobiedniej przebraliśmy się w kostiumy i szaleliśmy w basenie. Jak tylko udało nam się wysuszyć i oczywiście przebrać była juz pora kolacji. A po niej po raz piewrszy udaliśmy się do groty solnej. Wchodzi sie tam po 9 osób na czas 20 minut. Są tam ustawione bardzo wygodne leżaki, w tle gra kojąca muzyka.... Niektórym udało się tam nawet usnąć;) 22 kolejny raz okazała się być umowną godziną ciszy nocnej;)

Dodaj komentarz
 
Dzień Pierwszy PDF Drukuj Email
Wpisany przez Pani Kasia   
niedziela, 17 stycznia 2010 13:15

Brenna Gdy już udało nam się, niemal siłą, wyprowadzić ostatnich opornych rodziców z naszego autobusiku, rozpoczeliśmy drogę do Brennej:) Tam właśnie spędzimy najbliższy tydzień. Droga aż tak nam się nie dłużyła, bo musieliśmy przecież poznać naszych nowych kolegów i koleżanki. Mniej więcej w połowie trasy mieliśmy postój w bardo malowniczej okolicy. Zima rysuje piękne krajobrazy a kilka z nich zostało nawet uwiecznionych;) Po dotarciu na miejsce mieliśmy chwilkę na wybór pokoi a zaraz potem udaliśmy się na ciepły i smaczny obiadek, który już na nas czekał. Potem zapoznaliśmy się trochę z naszym ośrodkiem. Jest tutaj basen, siłownia, bilard. Musieliśmy  odczekac po obiedzie i dopiero wtedy wszyscy niemal wpadli na basen. A tutaj ciepła woda, duuużo miejsca więc było gdzie szaleć. Niektórzy urządzili sobie mini zawody pływackie. Po basenie oczywiście obowiązkowy prysznic i czas najwyższy na rozpakowanie do końca walizek. Po tak ciężkim zadaniu kolacja została pochłonięta przez wszystkich. Nadszedł wreszcie czas na zrobienie plakatów naszych pokoi. Nawet kadra ma swój afisz.... Rozrywką na dzisiejszy wieczór był Maraton Uśmiechu. Mimo niewielkiej ilości czasu udał się fantastycznie. Było mnóstwo dowcipów a nawet kilka skeczy.Cisza nocna, teoretycznie o 22.00, zakończyła ten pełen wrażeń dzień.

Dodaj komentarz
 
Zimowisko PDF Drukuj Email
Wpisany przez Pani Kasia   
środa, 25 listopada 2009 17:34

W tym roku naszą bazą zimowiskową będzie ośrodek w Brennie - Regor. Jest to ośrodek wypoczynkowo-rehabilitacyjny więc nawet  w razie braku upragnionej na zimowe szaleństwo pogody będziemy mieli mnóstwo zajęć. Przede wszystkim w ośrodku znajduje się kryty basen, który będzie codziennie do naszej dyspozycji. Zresztą wszelkie atrakcje ośrodka będą w pełni dla nas dostępne a więc siłownia, tenis stołowy, grota solna. Niewątpliwym atutem ośrodka jest jego geograficzne położenie. Wokół nas będą się wić szlaki do pieszych wędrówek o różnych poziomach trudności. Ale nie tylko wysiłek fizyczny czeka nas na tym wyjeździe bo również intelektualne wyzwania. Codziennie, oprócz weekendów, odbywać się będą zajęcia z języka angielskiego. Mamy nadzieję  na fantastyczną zabawę gdyż nasi opiekunowie doskonale wiedzą jak wypełnić dzień:) Wyjazd z Kielc 16 styczeń, powrót 22 styczeń:)

Zmieniony: poniedziałek, 30 listopada 2009 14:03
 

Polls

Co najszybciej przemaka na zimowisku?
 

Who's Online

Naszą witrynę przegląda teraz 1 gość 
Zimowisko Językowe ze szkołą "Happy Land" z Kielc., Powered by Joomla! and designed by SiteGround web hosting

valid xhtml valid css